Ziall ♥

Ziall ♥

piątek, 27 czerwca 2014

PROLOG
*  Niall  *


        Siedziałem samotnie w samolocie słuchając swoich ulubionych piosenek i rozmyślając o wszystkim i o niczym. Wycieczka do Paryża. Nareszcie. Nagle poczułem, że ktoś delikatnie dotyka mojego ramienia.
-Wolne?- spytał mulat, którego znałem ze szkoły. Znałem? Każdy go znał. Zayn Malik to najsławniejszy koleś w szkole. Swoją drogą bardzo seksowny, podobał mi się od dłuższego czasu. Miał kruczo czarne włosy i brązowe oczy, które tak cholernie mi się podobały. Kto by na niego nie leciał?
-Jasne, siadaj- odpowiedziałem i zarumieniłem się. Nie byłem zbyt śmiały, przyjaciół też nie miałem wielu. Właściwie to tylko dwóch: Harrego i Louisa. Jeśli tego drugiego mogłem nazwać przyjacielem, bo był on chłopakiem Hazzy,ale i tak spędzałem z nim dużo czasu. Ale wracając do tematu: zaskoczyło mnie to, że Zayn chciał usiąść razem ze mną. Przecież miał dziesiątki przyjaciół. To co zawsze mnie w nim zadziwiało to to, że nie miał dziewczyny, chociaż wszystkie na niego leciały.
-Ty jesteś Niall? Niall Horan?- zapytał mnie mulat.
-Tak.- użyłem zdawkowej odpowiedzi cały czas wpatrując się w wyświetlacz swojego telefonu. Poczułem, że znów się rumienię. Właściwie to skąd on znał moje imię?
- Widzę, że nie jesteś zbyt rozmowny- odparł Zayn lecz nie usłyszał mojej odpowiedzi.
- Drodzy Państwo, prosimy zapiąć pasy, podchodzimy do startowania. -Usłyszeliśmy głos stewardesy. Wyjąłem słuchawki z uszu pewnym ruchem dłoni i odłożyłem telefon do plecaka, przedtem wyłączając go. Zapiąłem pasy i zobaczyłem, że mój towarzysz robi to samo. Nigdy nie leciałem samolotem, więc trochę się bałem. Położyłem swoją dłoń na podłokietniku. Zamknąłem oczy i zacisnąłem zęby gdy samolot ruszył. Nagle poczułem czyjąś dłoń na swojej. Powoli podniosłem powieki i ujrzałem widok, który bardzo mnie zaskoczył. Zayn złapał mnie za rękę i zacisnął powieki. Wyglądał słodko. Chwila. Ugh, rumienię się nawet myśląc o nim? Nieważne. Nawet nie zauważyłem kiedy znaleźliśmy się na górze. Po chwili zdałem sobie sprawę z tego, iż mulat otworzył oczy i wpatrywał się nimi we mnie tak jak ja w niego.
- Coś nie tak?- zapytał chłopak. Spojrzałem na nasze złączone ręce. - Oh, sory. Nie lubię latać samolotami. Nie mów nikomu, ale boję się latać.- Uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłem gest. - Możesz wszystkim powiedzieć, ale ja też- odpowiedziałem mu z uśmiechem.
- Czyli jednak umiesz prowadzić konwersację- bardziej stwierdził niż zapytał.
- Chyba tak- powiedziałem, a na mojej twarzy pokazał się jeszcze większy banan niż przed chwilą. Resztę podróży przemilczeliśmy. Kiedy stewardesa poinformowała nas o lądowaniu ponownie zapiąłem pasy, które odpiąłem gdy wnieśliśmy się w górę jakąś godzinę temu. Moja ręka powędrowała tam gdzie wcześniej i znów poczułem czyjąś ciepłą dłoń na swojej. Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem.
-Wylądowaliśmy- usłyszałem miły głos pracownicy samolotu. Mówiła coś jeszcze, ale nie słuchałem jej, ponieważ w tym momencie myślałem tylko o tym, by jak najszybciej wyjść z tej piekielnej maszyny.

*________________________________________________________________________*

OK. Witajcie. Hmm.. co mam napisać? To może najpierw się przedstawię. Nazywam się Natalia i mam 14 lat. To moje pierwsze ff i wiem już, że będzie słabe... Ale nie tracę nadziei! Myślę, że spodoba wam się moje opowiadanie. Z góry przepraszam za wszystkie błędy jakie popełnię i dziękuję, że zechcecie czytać moje wypociny, heh. Proszę o szczere komentarze. Pierwszy rozdział powinien pojawić się niedługo, a jeśli się pojawi to mam nadzieję, że ktoś go przeczyta. Ale jak to mówią: nadzieja matką głupich ;) Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz